Arrow
Arrow
Slider
Czy związek SEO i content marketingu przeżywa kryzys? Łukasz Łachecki

Czy związek SEO i content marketingu przeżywa kryzys?

PODZIEL SIĘ
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Content marketing we wczesnej fazie rozwoju miał za zadanie dobre wypozycjonowanie danej marki, a efekt SEO był kluczowym celem dla tworzenia atrakcyjnej treści.

Przez ostatnie lata reklamowy ekosystem uległ jednak ewolucji – okazało się, że content marketing nie tylko poprawia naszą pozycję w wyszukiwarkach, ale idealnie sprawdza się w mediach społecznościowych, rozbudza zainteresowanie na pierwszych etapach lejka zakupowego, wreszcie – po prostu sprzedaje. Czy jedna z kluczowych, pierwotnych funkcji uległa zatarciu?

Content i SEO po Pandzie i Pingwinie

W czasach, gdy tzw. „precle” wydawały się dobrym pomysłem na pozycjonowanie, treść nie grała roli – liczyło się nasycenie presell pages i farm contentu niechlujnie przygotowanymi „artykułami”. Wprowadzanie kolejnych zmian w algorytmach wyszukiwarki, zwłaszcza w przypadku algorytmów Panda i Pingwin, ostatecznie (choć nie od razu) zakończyło okres bezhołowia.

Jak pokazują najnowsze wiadomości i dyskusje wokół usunięcia funkcji Content Keywords z Search Console, Google w coraz większym stopniu „rozumie” materiały wrzucone na stronę lub kierujące do naszej witryny, i nawet jeśli znaczenie kluczowych fraz nadal jest duże, to można się spodziewać, że inteligencja (i intuicja) wyszukiwarki będzie rosła, a wraz z nią odchodzić będą kolejne sprawdzone metody SEO. Dowodem na tą zmianę jest wprowadzenie narzędzii Fetch oraz Fetch and Render, które umożliwiają przeanalizowanie strony pod kątem tego, jak widzą je roboty Google i nie ograniczają się tylko do śledzenia fraz.

A jednak, wbrew pozorom, którym można ulec, śledząc artykuły o najnowszych trendach internetowych, splot contentu i SEO ulega coraz większemu zacieśnieniu. Jak ujął to Neil Patel- content i SEO osobno są bezsilne, razem tworzą wybuchowe połączenie. Firmowe blogi czy publikacje na jakościowych serwisach zewnętrznych jeszcze długo nie odejdą do lamusa – po prostu reguły gry uległy skomplikowaniu, konkurencja wzrosła, a umiejętne operowanie słowami kluczowymi przestało być łatwo przyswajalną lekcją – w takiej rzeczywistości efektywne działania optymalizacyjne trzeba rozłożyć na przynajmniej pół roku. Zrozumienie zależności między technicznym językiem SEO a całościową strategią contentową nadal pozostaje dużym wyzwaniem – szerzej opowiada o tym David Jenyns z SEMrush:

Na co zwrócić uwagę przy wstępnym audycie SEO?

O zmianach, które wprowadzono w ramach zeszłorocznych update’ów Pandy w środowisku marketingowym mówiono w kategoriach „Mobilegeddonu” – faworyzowanie stron przystosowanych do urządzeń mobilnych stało się faktem, a mobilność ostatecznie zastąpiła responywność, jeśli chodzi o cechy idealnej strony dla Google, i raczej nie unikniesz wprowadzenia zmian, jeśli twoja strona nie jest gotowa na tą rewolucję. Nieco bardziej prozaicznych korekt i poprawek możemy jednak dokonać na własną rękę, bez wsparcia płatnych narzędzi i najlepszych ekspertów – do wstępnego audytu wystarczy jedynie któreś z darmowych narzędzi, takich jak SEOptimer. Szczegółowe wskazówki, dotyczące pierwszych kroków przy optymalizacji znajdziesz z kolei na http://rekomendacjatresci.pl/seo/owgy/bez-dobrego-seo-ani-rusz.html

Nie chcesz lepszego SEO? Oto wskazówki dla Ciebie!

Co dalej? Czego nie powinieneś robić, jeśli po audycie stwierdziłeś, że jednak nie chcesz poprawić swojego SEO? Przede wszystkim – nie możesz traktować swojej treści w kategoriach całościowej strategii. Zamiast przeprowadzającego testy A/B zespołu ux-owców, grafików, osób do współpracy z mediami i wydawcami i content designerów, postaw na przypadkowych copywriterów z doświadczeniem w pisaniu precli oraz na własnoręcznie przygotowanego bloga w WordPressie – spontaniczność to podstawa . Kto by korzystał ze smartfonów i tabletów w ecommerce? Nie ma to jak stary dobry pecet! Zapomnij też o korzystaniu z profesjonalnych usług SEO, takich jak seoset. Wpisujesz nazwę swojej firmy w Google, a twoja witryna nie pojawia się na pierwszej, drugiej czy nawet dziesiątej stronie? Możesz spokojnie uznać, że wykonałeś swoje zadanie.

Post A Reply

WSZYSTKIE STRATEGIA Automation Performance Grywalizacja Content INSPIRACJE
PODZIEL SIĘ
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn


ebook_banner_bottom

Więcej w Content
10 podcastów, których musisz posłuchać

5 trendów content marketingowych, które powinieneś przemyśleć

5 wyznaczników sukcesu w influencer marketingu

Content bazujący na nostalgii – wspólnym języku millenialsów

Zamknij