Arrow
Arrow
Slider
Gdzie dystrybuować treści dla pokolenia Z? Łukasz Łachecki

Gdzie dystrybuować treści dla pokolenia Z?

PODZIEL SIĘ
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Ten artykuł mógłby nazywać się np. „[SZOK!] – 3 rzeczy, których nie wiedziałeś o współczesnych nastolatkach”, albo „[ZOBACZ] [MEMY] Gdzie marketing i pokolenie Z znaleźli wspólną sieciową przystań?”, gdyby nie fakt, że młodzi odbiorcy niechętnie reagują na takie chwyty, i jako osoba chcąca do nich dotrzeć z wiarygodną informacją powinieneś to sobie szybko przyswoić.

Pokolenie Z nie jest marketingowym wymysłem. W rzeczywistości, poza natrętnymi hasłami, ta generacja naprawdę wpływa na naszą codzienność (polityczną, społeczną, medialną) i komunikuje się osobnym, niepodrabialnym językiem. Oto przykładowe miejsca poza Facebookiem i Youtubem, gdzie można szukać inspiracji dla komunikacji z Gen Z, poznawać ich język i co najważniejsze – odnależć optymalny kanał dystrybucji treści dla naszych działań.

Zamknięta grupa kontra fanpage

Jeśli przeglądając oś czasu na Facebooku odczuwasz przesyt i myślisz o zainstalowaniu Kill News Feed czy News Feed Eradicator – nie jesteś sam. Stopniowo następuje odpływ z przeładowanych fanpage’y, gdzie każdy odrębny głos zdaje się ginąć w natłoku windowanych w górę ripost, utrudniających budowanie dwustronnej relacji na linii klient-marka. I nawet jeśli nie jest to jeszcze zjawisko o wymiarach masowego exodusu, to reklamodawcom łatwiej trafiać do odbiorcy na wyspecjalizowanych forach czy w obrębie zamkniętych grup.

Zalety grupy to większa specjalizacja, skupienie na konkretnym temacie, ale też pewna ekskluzywność. Konsekwencją tego „przegrupowania” jest olbrzymia popularność takich serwisów jak Reddit czy Wykop – tworzących autonomiczne społeczności i przyciągających głównie osoby w wieku 15-24 lata. Marki takie jak Lenovo czy Glamour chętnie korzystają z dobrodziejstw Reddita ale i w Polsce nie brakuje podobnych kampanii – przykładem choćby niedawna kampania Prażubra. Warto pamiętać, że kampanie oparte na takich supergorących mediach (by sparafrazować koncepcję McLuhana) potrzebują świetnego customer service i bieżacej obsługi – kampania nie kończy się na wrzucie, do czego wrócimy już w przyszłotygodniowym tekście.

Przeczytaj o 10 najciekawszych kampaniach na Reddicie

Również nagrodzony w konkursie Startup Adventure hub DDOB w swoich początkach był dosyć niefortunnie nazywany „Wykopem dla influencerów”. Choć początkowo tematem publikacji Ambasadorów i Ambasadorek była moda i styl („codzienna dawka piękna” w nazwie nie wzięła się znikąd), to stopniowo serwis ewoluował do roli lifestyle’owego kompendium, poruszającego różne tematy i nie stroniącego od poważniejszych wpisów. Dziś to już duży serwis, uzupełniający doświadczenia „starszych braci”, ale przystosowany do zmiany, jakiej dokonał rozwój influencer marketingu w sieci. DDOB pokazuje, że języka nastolatków nie da się po prostu „przechwycić”. Naturalność, brak gwiazdorstwa i swoboda charakteryzująca osoby publikujące w serwisie są dla reklamodawców apetycznym, ale bez głębokich insightów niedostępnym kąskiem.

Musical.ly

Instalowanie przez marketerów Snapchata jako próba bycia na bieżąco może przynieść wymierne skutki, ale zazwyczaj owocuje etykietą try-harda – osoby zbyt mocno starającej się być na czasie, operującej językiem, którego nie czuje. Trudno wyobrazić sobie większą obelgę w zafiksowanym na punkcie autentyczności świecie nastolatków.

Ale łatwiej zastąpić próby zrozumienia narzędzia próbą zrozumienia idei. Efemeryczność i tymczasowość treści ze Snapchata zainspirowała twórców Musical.ly – aplikacji łączącej lip-sync w stylu „Mini Playback Show” (jeśli pamiętasz ten program, to przykro mi – nie jesteś już nastolatkiem) z zaletami krótkich klipów wideo. Akcja stworzona we współpracy aplikacji z Coca Colą, „Share a Coke”, wykorzystała wszystko, co wzbudza zainteresowanie przebojową aplikacją (ponad 100 mln pobrań w 2016 roku), łącząc działania w multikanałową machinę z Musical.ly w sercu kampanii.

To zaledwie kilka przykładów na to, gdzie znajdziemy dziś pokolenie Z. To serwisy i aplikacje bardziej sygnalizujące pewne tendencje niż opierające się na przekonaniu, że nastolatkowie będą tam już zawsze. To, co łączy gigantów pokroju Snapchata i mniejsze serwisy to niestałość – bo wychowani w realiach płynnych tożsamości nastolatkowie niechętnie przywiązują się do czego na zawsze.

Chcesz poznać więcej szczegółów komunikacji z Generacją Z? Zapisz się na nasz newsletter!

Post A Reply

WSZYSTKIE STRATEGIA Automation Performance Grywalizacja Content INSPIRACJE
PODZIEL SIĘ
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn


ebook_banner_bottom

Więcej w INSPIRACJE
Lekcje z marketingu w „trudnej” branży

Kobiety w marketingu – o czym pamiętać nie tylko 8 marca?

WOM marketing w dobie influencerów

Super Bowl – święto próżności czy lekcja dla marketerów?

Zamknij