Lekcje z marketingu w “trudnej” branży

Nie oszukujmy się – większość produktów nie zachwyca nowoczesnym designem, wiele usług nie niesie żadnego efektu “wow” – a i tak są nam niezbędne do życia. Z drugiej strony istnieje szereg prawnych regulacji, które komplikują promocję – choćby w branży alkoholowej czy farmacji. Dziś wrzucimy te dwa ograniczenia do jednego worka, i poszukamy przykładów, które pokażą, jak niektóre marki radzą sobie z marketingiem w “trudnej” branży.

“Nieseksowne” produkty? To anachronizm

Cały słownik polskiej reklamy z lat 90., wszystkich “cudowności”, “fantastyczności” i “seksowności” produktów trąci dziś myszką. Na naszym blogu staramy się pokazywać przykłady na to, jak wraz ze świadomością konsumentów powinna rosnąć troska marek o budowanie języka opartego na zaufaniu. Tymczasem, jak pisała przy okazji niedawnej kampanii Reserved Natalia Hatalska, zaufanie do biznesu spada. Rzecz między innymi w tym, żeby nie przechwytywać start-upowego języka innowacji i progresywizmu tam, gdzie jest on zbędny. Innymi słowy – uwierzyć w swój produkt i mówić o nim z pomysłem, ale bez branżowych ograniczeń.

Alkohol – promuj postawy, a nie produkt

Dawno minęły już czasy “Marioli o kocim spojrzeniu” i “Łódki Bols”, a marketing alkoholi – w tym głównie wyłączonego z ustawy o zakazie reklamy alkoholu piwa – rozwija się w dynamicznym tempie. Oczywiście, w dużej mierze ułatwił to internet – choćby dlatego, że pozwala argumentować markom, że ich reklamy nie trafiają do nieograniczonego kręgu odbiorców (szerzej wyjaśnia to Wojciech Wawrzak na swoim blogu). Ale oprócz dobrodziejstw, jakie dały producentom alkoholi media społecznościowe, warto pomyśleć o szerszej kampanii, jak choćby ta, którą agencja Szeri Szeri przygotowała niedawno dla Kompanii Piwowarskiej. Konsekwencja firmy i wieloletnie zaangażowanie w promocję odpowiedzialnego picia alkoholu pozwoliło na stworzenie alternatywnej narracji, pokazującej producenta alkoholu jako wiarygodnego, odpowiedzialnego brandu, którego oprócz zysków interesuje edukowanie odbiorcy, kształtowanie społecznych postaw i kultury picia.

Przeczytaj o szczegółach akcji na Wirtualnych Mediach.

Rozpoznawalność natychmiastowa, czyli najpierw marka, później produkt 

Z influencer marketingu skorzystało również DDOB przy pracy dla marki DOZ. Ograniczenia reklamowe dla rynku farmaceutycznego są jeszcze bardziej rygorystyczne, niż w przypadku reklamy alkoholi – nic dziwnego, że i tu celem jest działanie na rzecz marki, a nie typowe dla innych sektorów przyciąganie atrakcyjnymi cenami czy szczegółową ofertą. Ponieważ celem DOZ było wpłynięcie na świadomość natychmiastową (top-of-mind, ToM), teen marketingowe ambasadorki DDOB wybrały komunikację w ramach Instagrama, a także filmów poradnikowych na Youtube, czyli mieszankę contentowych dobrych praktyk i siły influencer marketingu. Efekt? Ponad milion osób, do których dotarły treści luźno związane z własną marką kosmetyczną firmy farmaceutycznej.

Przeczytaj o proponowanych zmianach w prawie reklamy dla branży farmaceutycznej

Storytelling i content, czyli edukacja zamiast promocji

Kiedy każda sekunda emisji spotu telewizyjnego uszczupla portfel reklamodawcy o kolejne tysiące złotych, warto zastanowić się, czy o produkcie, który chcemy sprzedawać, naprawdę można opowiedzieć w 5 słowach. Nie mówimy tu o natychmiast rozpoznawalnych przedmiotach czy obniżkach w usługach operatorów sieci komórkowej, choć jednym z najczęściej popełnianych błędów w myśleniu o opowiadaniu historii o własnej marce jest przekonanie, że storytelling to domena gigantów – Apple, Nike czy Amazon. Tymczasem im bardziej niszowa branża, tym większe wyzwania czekają producentów, by przekonać odbiorcę do swojej oferty, ale skorzystają na tym też bardziej rozdrobnione branże, jak ubezpieczalnie czy deweloperzy – edukowanie i budowanie długofalowej opowieści oraz eksperckiej pozycji. Czy reklama gumy do żucia może opowiadać historię, być interesująca? Sam zobacz:

Co, oprócz edukowania i prowokowania emocji powinieneś wiedzieć o opowiadaniu historii w marketingu? Zajrzyj do eksperta w tej dziedzinie – Pawła Tkaczyka.

Branża może być trudna ze względu na obostrzenia prawne, może być też trudna za sprawą nudy i schematów, w jakich ugrzęzły inne firmy z danej branży. Wiele rynków jest nasyconych, a reklamy monotonne, powtarzające znane klisze. Wyzwaniem dla marketerów pozostaje zatem nie omijanie ustawowych ograniczeń, ale budowanie wizerunku; nie szukanie luk, a wypracowanie wspólnego języka na linii marka-klient i długofalowy rozwój zaufania. Wreszcie – nie istnieją “nudne” produkty, o ile potrafimy o nich interesująco opowiedzieć – by się o tym przekonać, warto uzupełnić lekturę naszego wpisu o notkę Hubspota.

Co to jest lead generation? W jaki sposób zwiększyć liczbę generowanych zapytań biznesowych?

Lead generation

Lead generation – to wykorzystanie technologii, narzędzi i strategii marketingowych, mające na celu wzrost zainteresowania ofertą oraz zbieranie informacji kontaktowych, zapytań oraz budowanie bazy potencjalnych klientów poprzez leady sprzedażowe. Pozyskiwaniem leadów oraz skłonieniem odbiorcy do określonej interakcji zajmuje się performance marketing.

Czym jest lead?

To osoba, potencjalny klient, poszukujący rozwiązania pewnego problemu, zainteresowany oferowaną usługą – myślenie o leadach w kategoriach osobowych pozwala łatwiej zrozumieć motywację naszych odbiorców, a także lepiej opracować działania lead generation oraz efektywną kampanię performance’ową. Leady w podstawowej formie dzieli się na: gorące – dosyć ograniczone jeśli chodzi np. dane demograficzne, a także wymagające szybkiej reakcji i kontaktu i z zasady generujące największą sprzedaż; ciepłe, czyli takie, które pozwalają na ustalenie, że dana osoba jest w naszej grupie docelowej, interesuje się ofertą firmy, jednak na chwilę obecną nie planuje podejmować decyzji zakupowych; oraz zimne, czyli osoby, których zainteresowanie naszą ofertą trzeba rozbudzić poprzez nasycenie dodatkowych kanałów komunikacji, kontakty nie wymagające natychmiastowego zainteresowania, za to proszące się o takie działania w dłuższej perspektywie, które pomogą im przejść w fazę “ciepłą” lub gorącą” – również dzięki rozbudowanym formularzom i większej ilości danych o użytkowniku.

Co umożliwia nam generowanie leadów?

Lead generation umożliwiają między innymi newslettery, bazy e-mailingowe, dedykowane landing pages, (strony docelowe) aplikacje w mediach społecznościowych – innymi słowy wszelkie formularze mające na celu konwersję. W tym artykule analizujemy szczegółowo czynniki sukcesu w lead generation.

Lead generation a inne formy marketingu

W ostatnich latach do lead generation wykorzystuje się szerokie spektrum nowych narzędzi, takich jak content marketing czy influencer marketing, jednak na pierwszym miejscu jeśli chodzi o narzędzia generowania leadów od lat pozostaje e-mail. Tuż za nim, jak pokazuje badanie Salesfusion z 2014 roku, znajduje się event marketing, ale rosnącej roli contentu nie można przecenić – to stosunkowo świeża forma, której przydatność w pozyskiwaniu leadów docenia 67% badanych. Jak można się spodziewać, rola interesującej treści w pozyskiwaniu kontaktów będzie wkrótce wypierała tradycyjne formy – o ile w kontekście całej ścieżki zakupowej już nie stała się jej najważniejszym elementem.

Szukasz dodatkowych informacji? Sprawdź tutaj, jak skutecznie generować leady oraz jaka jest przyszłość performance marketingu.

Influencer marketing

Influencer marketing – czyli strategia w marketingu (zwłaszcza marketingu internetowym), polegająca na wykorzystywaniu wpływu poszczególnych użytkowników internetu na decyzje innych, wiąże się z dynamicznym rozwojem mediów społecznościowych. Jak wskazują badania, aż 88% internautów wierzy rekomendacjom w sieci w tym samym stopniu, co rekomendacjom osobistym, dzięki czemu generowanie wiarygodnych komunikatów przez influencerów (czyli “wpływowców”, osób wpływowych) staje się kluczem do pozyskania uwagi. Dlaczego?

Czym jest influencer marketing?

Influencer marketing to efekt postępującej segmentacji i hiperpersonalizacji – wraz ze wzrostem znaczenia inbound marketingu (marketingu przychodzącego) i ograniczeniem możliwości klasycznych narzędzi marketingowych (banery, pop-up, display) okazało się, że jednym z najważniejszych źródeł impulsu zakupowego dla konsumenta jest osobista rekomendacja, a także informacje otrzymywane od influencera, z którym czujemy rodzaj osobistej, zapośredniczonej więzi. Dlatego też działania influencer marketingowe adresowane są w dużej mierze do liderów opinii, osób, które mają dopiero wpłynąć na ostateczną decyzję jednostkowego konsumenta.

Kim są influencerzy?

Influencerem mogą być blogerzy, youtuberzy, osoby działające w ramach każdego medium społecznościowego i cieszące się mniejszą lub większą popularnością. Od tradycyjnych celebrytów różni ich możliwość generowania zasięgu oraz digitalowe zaplecze, a także naturalność, pozwalająca na dopasowanie przekazów, z którymi odbiorca może się identyfikować. A także, co pozostaje jednym z najważniejszych wyróżników tej formy marketingu – budowanie długotrwałego zaangażowania.

 

Jak wyglądają działania influencera?

Influencer marketing może opierać się na komunikacji do influencera, przez influencera a także z influencerem – w zależności od strategii “nasz” influencer przyjmuje wtedy nieco inną rolę, od odpowiedzialnego za user generated content użytkownika, zachęcanego przez darmowe produkty, próbki i benefity, przez wspierajacego wizerunek współpracownika po długofalowego ambasadora marki.

Co wyróżnia influencer marketing?

Ed Keller i Jon Berry zaproponowali 5 atrybutów, wyróżniających influencerów: to aktywizm, duża sieć relacji, autorytet, aktywność i trendsetting. Dr Jim Barry podzielił ich z kolei na cztery archetypy, które mają znaczenie w zależności od celów stawianych sobie przez firmę w działaniach marketingowych. Są to edukatorzy (z przypisaną im rolą w pierwszych etapach ścieżki zakupowej), ewangeliści (inspirujący i przekonujący w kolejnych etapach), motywatorzy (odpowiedzialni za zaangażowanie i decyzję zakupową) oraz mentorzy, odpowiadający za utrzymanie zainteresowania, pomoc i wsparcie także po podjęciu decyzji.

Big data

Big data to termin obejmujący różnorodne, zmienne woluminy danych o dużej objętości, a także – zwyczajowo – całość działań analitycznych i systematyzujących w ich obrębie oraz technologie służące ich składowaniu. Specyfika przetwarzania tych zbiorów danych polega na zastosowaniu niestandardowych narzędzi, wymuszonych przez złożoność informacji, jakie generują.

Czym jest big data?

Specjaliści w zakresie Big Data do precyzyjniejszej definicji zjawiska używają koncepcji trzech atrybutów w modelu 3V – volume (objętość), variety (różnorodność), velocity (szybkość przetwarzania) – model ten opisano po raz pierwszy w 2001 roku w ramach raportu META Group. Ta sama firma, już jako Gartner, w 2011 roku poszerzyła go o dwa kolejne wymiary – zmienność (variability) i złożoność (complexity). Również takie firmy, jak IBM czy SAS definiują Big Data w oparciu o warianty modelu Gartnera.

Jak zarządzać big data?

Konieczność zarządzania dużymi woluminami danych wymusiła na firmach specjalizujących się w infrastrukturze IT nowe rozwiązania w zakresie składowania (sewerów i pamięci masowej), a także oprogramowania. Kluczowymi technologiami i narzędziami na chwilę obecną są: oprogramowanie Apache Hadoop, projekt Stratosphere a także model cloud computing, umożliwiającym działanie zasobów informatycznych firm w tzw. chmurze. [Tabakow, Korczak, Franczyk, “Big Data – definicje, wyzwania i technologie informatyczne]

Gdzie zastosowanie znajduje big data?

Rozwój baz danych znajduje swoje zastosowanie w niemal każdej dziedzinie życia – od telekomunikacji i nowych technologii internetowych po medycynę i rozwój dronów. Wg szacunków, w 2020 roku liczba danych wygenerowanych przez ludzkość osiągnie 40 zetabajtów (gdzie jeden zetabajt odpowiada miliardowi terabajtów informacji). Na chwilę obecną około 90% ze zbiorów stanowią tak zwane dark data – czyli dane nieusystematyzowane, takie, do których nie mamy dostępu jako do woluminów ustrukturyzowanych. Wraz ze wzrostem gromadzonych danych pojawiła się potrzeba takiej ich analizy, która pozwoliłaby na otrzymanie wymiernych korzyści w postaci wiedzy o nawykach i zachowaniach jednostek w kontekście większej całości. Słowem – w najbliższych latach czeka nas swoista praca nad polepszeniem “user experience” – z tym, że ‘userem’ będą maszyny, którym potrzebny będzie coraz lepszy dostęp do ustrukturyzowanych danych dla analizy.

Big data, a sztuczna inteligencja

Rozwój analityki Big Data nierozerwalnie łączy się z machine learningiem, a w szerokim ujęciu – z rozwojem sztucznej inteligencji, jednak bardzo ważne jest wprowadzenie rozróżnienia między tymi dziedzinami wiedzy w oparciu o różnice i wzajemne relacje. Machine learning, czyli samouczenie maszynowe lub uczące się systemy, ma na celu m.in wykrywanie nieznanych prawidłowości w bazach danych, tworzenie analogii i modyfikowanie danych, innymi słowy jest efektem dopracowania algorytmów i zautomatyzowanych systemów analitycznych, opierających się na Big Data i będących podstawą dla rozwoju sztucznej inteligencji. Co przyniesie nam przyszłość? Bardzo możliwe, że analitykę Big Data przez AI będzie można zastosować w tzw. marketing automation.

4 trendy w Big Data na 2017, które musisz znać

Po wpisaniu Big Data w Google jednym z pierwszych wyników będzie tekst, który przekonuje, że to określenie nie odnosi się choćby do inwigilacji. Tekst nie jest najnowszy, ale o inne artykuły, nie operujące technologicznym żargonem i przystępnie wyjaśniające ideę Big Data (a zwłaszcza jej praktycznych zastosowań) wciąż w polskim internecie niełatwo.

O tym, że edukacja w tym zakresie jest bardzo potrzebna całemu społeczeństwu, przekonały choćby teksty mniej lub bardziej nawiązujące do tego zagadnienia w kontekście wyborów w Stanach Zjednoczonych. Jedne słusznie krytyczne, inne skomplikowane i dalekosiężne, jeszcze inne – dramatycznie niemądre. Czym jest Big Data i dlaczego warto znać zagadnienia z tego zakresu, zwłaszcza w najbliższych miesiącach?

Danym, które są przedmiotem zainteresowania Big Data, przypisuje się zwyczajowo trzy atrybuty – są one “duże”, “zmienne” i “różnorodne”. W praktyce oznacza to, że do ich analizy i przełożenia na wiedzę potrzeba zaawansowanych metod, które nie były możliwe przed pojawieniem się skomplikowanych komputerów o dużej mocy obliczeniowej i internetowych baz danych. Konsewencją operowania na tak skomplikowanych danych, umożliwiających m.in wiedzę o naszych zachowaniach i przyzwyczajeniach, jest machine learning – samouczenie się maszyn, a ostatecznie – znajdująca się wciąż jeszcze w początkowej fazie sztuczna inteligencja. Jednak nie trzeba wyobrażać sobie scenariusza rodem z bezkompromisowych filmów science-fiction, by znaleźć przykłady na to, jak Big Data już dziś zmienia nasze życie. Ale po kolei.

Dark data

Wielkie woluminy danych spędzają sen z powiek zarówno specjalistom od ich strukturyzowania, jak i zwykłym internautom. Przed pierwszymi nie lada wyzwanie – “znane niewiadome” w przypadku Big Data to dark data, i stanowią aż 90% wszystkich wytwarzanych przez nas informacji. Ich składowanie oznacza dla firm koszty, a ich igorowanie to strata potencjału dla medycyny, biznesu czy technologii. Dotyczy to różnych aspektów, zarówno sensorów w sprzętach domowego użytku, jak i osobistych historii chorób itp., o czym wspomnimy w dalszej części tekstu. Ale są też inne powody, dla których w 2017 dark data jest przedmiotem olbrzymiego zainteresowania – w praktyce chodzi m.in o samoprowadzące się samochody, a szerzej – o rozwój wspomnianej sztucznej inteligencji, dla której żmudne systematyzowanie wiedzy pozostającej dotychczas poza naszym zasięgiem powinno stać się przełomowe.

Bezpieczeństwo danych

Jeśli jednak kolejne dane stają się szansą dla technologii udoskonalającej nasze poruszanie sie po sieci, to obok optymizmu technologicznych ekspertów w ostatnich miesiącach pojawiły się liczne wątpliwości pod względem tego, czy zawsze nasze dane służą do wzniosłych celów – przykładem choćby bezprecedensowa dyskusja na temat mikrotargetingu w wyborach prezydenckich w USA oraz manipulowanie wynikami dzięki bazom danych. Również Internet Rzeczy (Internet ot Things, IoT) – czyli generujące dane przedmioty codziennego użytku, połączone w sieć w naszych domach – zaczął być przedmiotem krytycznej refleksji po tym, jak dane z IoT pomogły w hakerskich atakach na Twittera, PayPal, Spotify czy Netflix. I o ile IoT pozostaje jednym z trendów, którym na dłuższą metę nawet największa krytyka zdaje się nie szkodzić, to bezpieczeństwo informacji, które przekazujemy na zewnątrz – a przekazujemy zawsze, wykonując najmniejszy nawet ruch w systemie, a nawet z niego rezygnując – będzie tematem chyba najbardziej interesującej zwykłych użytkowników debaty roku.

Drony w usługach

Jest jeszcze jeden aspekt “usługowy”, odnoszący się do naszego życia codziennego – zastosowanie dronów w operacjach logistycznych. Czy zastąpią one tradycyjnych kurierów? Amazon pierwsze wysyłki z pomocą dronów ma już za sobą, trwają prace nad ich zastosowaniem w transporcie krwi do szpitali, a całkiem niedawno podjęto w Polsce decyzję o utworzeniu U-Space – specjalnej przestrzeni dla bezzałogowców. A to wiąże się oczywiście z rozwojem Big Data, w tym z ich nieustanną migracją do chmury – bez tego nasza przestrzeń powietrzna stałaby się anarchiczna. I oczywiście niesie za sobą kolejne pytania: o to, w jakim stopniu dane umiejscowione w chmurze przyczynią się do automatyzacji innych płaszczyzn życia.

https://www.youtube.com/watch?v=vNySOrI2Ny8

Marketing

Wszystkie te zmiany łączą się w mniejszym i większym stopniu z rewolucją, jaka wciąż czeka marketing – o zaletach zastosowania Big Data w rozwiązaniach programmatic buying wspominaliśmy już w jednym z naszych tekstów. Performance to jedno, ale konsekwencją jest też jeszcze precyzyjniej dopasowany do nas content – również w wyniku “układania” dark data. Szefowie działów marketingu podkreślają wpływ analityki Big Data na niemal każdy segment działań reklamowych, zresztą nie tylko w digitalu. Oczywiście, działania SEM/SEO, email marketing i inne działania zautomatyzowane wiodą tu prym – 58% z ankietowanych uznaje wpływ Big Data na te działania jako kluczowy. Ale to raczej świadczy o nieświadomości – ciężko w ogóle wyobrazić sobie współczesny marketing bez wielkich woluminów danych. W bardzo prosty sposób wyjaśnia to poniższe wideo – coraz bardziej aktualne z każdym rokiem ekspansji mediów społecznościowych:

https://www.youtube.com/watch?v=xJfP_o_fANA

Między 2013 a 2015 rokiem na świecie wygenerowano więcej danych, niż przez całą historię ludzkości do tego okresu. Ich segmentacja budzi liczne obawy – jak każda wizjonerska technologia może zostać wykorzystana w dobry albo zły sposób. Jeśli jednak spojrzymy dalej i pomyślimy choćby o medycynie i korzyściach, jakie może mieć na przykład śledzenie przebiegu leczenia w oparciu o dane na temat przypadków z całego świata, błyskawiczne reagowanie na specyfikę organizmu – może okazać się, że warto podjąć ryzyko.

Monetyzowanie video na Facebooku

W 2016 roku użytkownicy Facebooka oglądali 100 milionów godzin wideo dziennie. Był to też rok triumfu live streamingu, swoistej odpowiedzi największego serwisu społecznościowego na świecie na Snapchata i inne aplikacje, odpowiadające za wzrost znaczenia real-time marketingu i błyskawicznego reagowania. Co jeszcze zmieniło się w ostatnich czasach i na co warto się przygotować, jeśli chodzi o reklamę wideo na Facebooku?

Jak to zmonetyzować?

Jak wspominaliśmy w naszym artykule na temat wideo w content marketingu, najważniejsze osoby odpowiadające za rozwój Facebooka nie mają wątpliwości co do tego, że wideo stanie się kluczowym nośnikiem informacji. Nie da się jednak nie zauważyć, że błyskawiczny rozwój filmów, umożliwiony między innymi dzięki równie intensywnemu wzrostowi segmentu mobile czeka jeszcze na rozwiązania pozwalające na faktyczne nawiązanie konkurencji z liderem w tej kategorii – Youtubem.

Rozwiązania mające na celu monetyzowanie treści wideo Facebook testuje już od kilku lat. Ważnym wydarzeniem było zastosowanie reklamy typu post-roll przy współpracy z ligą NFL w 2014 roku. W zeszłym roku miały miejsce pierwsze testy na klipach trwających co najmniej 90 sekund – precyzyjnie targetowane reklamy pokazywały się po co najmniej 20 sekundach obejrzanego filmu. Serwis zainwestował też ponad 50 milionów dolarów w opłacenie influencerów, promujących nowe rozwiązania, z naciskiem na live wideo – być może widzieliście film, w którym najsłynniejszy pływak świata, Michael Phelps, ogłosił koniec kariery po igrzyskach w Rio lub streamingi z wypowiedzi samego Marka Zuckerberga.

Tylko 3 miesiące 2017 roku pokazały, że walka o reklamodawców w ramach facebookowych wideo wkroczyła na nowy poziom. W marcu rozpoczęto testowanie funkcji “kontynuuj oglądanie” – serwis sugeruje nam obejrzenie niedokończonych wideo z feedów. Co więcej, autoodtwarzane filmy będą teraz włączać się w wersji z dźwiękiem. Stworzenie aplikacji na Apple TV oraz Smart TV pokazuje też, że Facebook myśli o nawiązaniu walki z tradycyjną telewizją – wciąż kluczowym kanałem dystrybucji reklam, którego znaczenie będzie malało coraz szybciej.

Co to oznacza dla reklamodawców?

Agresywne próby monetyzacji wideo przez Facebooka pokazują, że serwis wsłuchuje się w uwagi reklamodawców. Jednym z najczęściej zgłaszanych przez nich problemów był fakt, że jeszcze w zeszłym roku większość filmów oglądaliśmy bez dźwięku. Facebook toczy bezkompromisową wojnę z konkurencją – wprowadzenie dźwięku w automatycznie odtwarzanych filmach to m.in pokłosie “inspiracji” Snapchatem. Wiadomość o zrezygnowaniu z niemożliwych do pominięcia, 30-sekundowych reklam przed filmem przez Youtube każe jednak pamiętać o tym, by unikać zbyt nachalnej reklamy – stąd też Facebook skupia się na reklamach w środku filmu, nie odstraszając osób zainteresowanych treściami.

Kolosalne znaczenie ma też zwiększenie precyzji w mierzeniu efektów kampanii reklamowej – najwięksi reklamodawcy świata krytykowali niejasności w rozliczaniu swoich działań reklamowych na Facebooku. Zawyżone statystyki wyświetleń wiążą się z oczywistymi stratami dla reklamodawców, dlatego w zeszłym tygodniu uruchomiono Advanced Measurement – narzędzie umożliwiające precyzyjne określenie korzyści reklamowych, również w zestawieniu z innymi mediami społecznościowymi. Innymi słowy – Facebook próbuje również rozwiązań, które umożliwią mu przejęcie roli Google Analytics w planowaniu kampanii. Reklamodawcy nie mogą pozwolić sobie na przegapienie tej funkcjonalności.