Współpraca z blogerami – jak to robić?

Chcesz zwiększyć sprzedaż i poprawić wizerunek marki? Pracuj z blogerami! Dzisiaj zajmiemy się tym, od czego zacząć i co robić, aby kampania zakończyła się sukcesem w każdym aspekcie. Dorzucimy też kilka dobrych i sprawdzonych pomysłów.

Gotowi do startu?

Współpraca z blogerami wpisuje się w influencer marketing. Tak się składa, że niedawno pisaliśmy o tym, dlaczego influencer marketing jest skuteczny – koniecznie zobaczcie ten artykuł. Możecie przeczytać go nawet teraz – i wrócić tutaj za kilka minut.

Wszystko jasne? W takim razie przejdźmy do blogosfery. Musimy rozpocząć od obalenia jednego z popularnych mitów. Sporo osób mówii, że blogowanie odchodzi do lamusa. Na szczęście to twierdzenie wyraźnie mija się z prawdą.

Jaka jest kondycja polskiej blogosfery? Moglibyśmy pisać o tym naprawdę długo, ale po co, skoro właśnie trwa akcja, która daje nam jasną odpowiedź na to pytanie. Trwa kolejna edycja akcji SHARE WEEK. O co chodzi?

SHARE WEEK to mój autorski pomysł polecania się blogerów przez innych blogerów. Największy taki projekt w Polsce i jeden z większych na świecie. Ogłaszam go co roku wczesną wiosną. Ludzie piszą swoje polecenia, wypełniają mój formularz a po zebraniu zgłoszeń publikuję podsumowanie.” – pisze na swoim blogu Andrzej Tucholski, twórca akcji.

Akcje tego typu to jasny sygnał – blogerzy w Polsce nadal stanowią silną, aktywną społeczność. Skąd w takim razie proroctwa o upadku blogosfery? Wynika to najprawdopodobniej z dywersyfikacji działań. Blogerzy coraz częściej publikują nie tylko na własnej platformie, ale także w mediach społecznościowych. Czy jednak wyobrażacie sobie, że wszyscy twórcy zaczną pisać tylko Facebooku albo Instagramie?

Wbrew pozorom – ludzie nadal chcą czytać. Blogosfera przechodzi profesjonalizację, a dopasowanie do nowych trendów budzi wątpliwości także w przypadku innych twórców.

Czas na współpracę!

Mamy dla Was dwie wiadomości – dobrą i złą. Zacznijmy od najgorszego. Niestety, nie przedstawimy Wam pełnego procesu z wyszczególnieniem wszystkich etapów współpracy. Dobra wiadomość jest taka, że mamy dla Was 3 wskazówki, dzięki którym samodzielnie przeprowadzicie kampanię.

  • Stwórz listę i zrób research! Bloger idealny!

    Zanim zaczniesz rozsyłać swoją ofertę do każdego, kto przyjdzie Ci do głowy – stwórz personę – blogera idealnego. Jakimi wartościami się kieruje? Co przekazuje swoim odbiorcom? Jakie odczucia i skojarzenia wiążą się z jego marką? Najprawdopodobniej nie znajdziesz idealnego kandydata, ale możesz zrobić listę takich osób, które będą najbardziej podobne do Twojego wzoru.

    Jeżeli stworzysz tę listę – dokładnie sprawdź, kim są ci ludzie. Mnóstwo danych znajdziesz w mediach społecznościowych i w Google. Dowiedz się, do jakich osób trafiają – czy ich odbiorcy to Twoi potencjalni klienci?

  • Zaangażuj się!

    Pierwszy kontakt z blogerem odgrywa ogromną rolę. Jeżeli prześlesz mu naprawdę dobrą wiadomość – zaczniesz tworzyć relację, co znacznie ułatwi przekonanie Twojego kandydata do podjęcia współpracy.

    Jak napisać skuteczną wiadomość?
    – Bądź konkretny i zaciekawiaj. W pierwszej wiadomości opisz tylko to, co jest kluczowe.
    – Opowiedz o sobie tak treściwie, jak nigdy wcześniej.
    – Pokaż, że wiesz, z kim rozmawiasz. Jeżeli porządny research masz już za sobą – nie będzie to dla Ciebie wyzwaniem. Nie stosuj tandetnych haseł, za którymi nie stoi uzasadnienie.
    – Poproś o konkretne działanie.

  • Pokaż, co sprzedajesz

    Chcesz, żeby bloger polecił Twój produkt/usługę swoim odbiorcom? Chcesz, żeby był w tym autentyczny? W takim razie pozwól mu przetestować to, co sprzedajesz.

    Jeżeli wierzysz w jakość tego, co sprzedajesz – nie będzie to dla Ciebie problemem, a bloger będzie mógł podzielić się prawdziwymi odczuciami i przedstawi autentyczną opinię.

Pomysły i inspiracje

Współpraca z blogerami przybiera różne formy, skupione na różnych celach. Oto przykłady rodzajów współprac:

  • Gościnne wpisy (cross-promocje),
  • Wywiady,
  • Wysyłanie prezentów,
  • Recenzje produktów/usług,
  • Współprace partnerskie (np. afiliacje, oferowanie kodów rabatowych),
  • Konkursy.

Potrzebujesz inspiracji? Zobacz efekty współpracy marek z przedstawicielami polskiej blogosfery.

Zobacz też 3 powody, dla których marka powinna współpracować z blogerami oraz sprawdź, na czym polega budowanie blogger relations.

Co zrobić, gdy Twój content się nie sprzedaje?

Ciągle mówimy “content is king”, ale w praktyce często bywa tak, że kampanie bazujące na content marketingu po prostu nie działają. Lokalizujemy problemy i przedstawiamy wskazówki. Miejsce króla jest na tronie.

Istnieje naprawdę mnóstwo poradników w zakresie tworzenia dobrych treści. Są bardzo ważne, ale to krok pierwszy. My przechodzimy dalej. Niestety – dobry content nie zawsze sam się obroni. Aby osiągnąć sukces, nie wystarczy Ci stworzenie świetnych tekstów. Musisz je także skutecznie wypromować. I właśnie na tym chcemy się dzisiaj skupić. Jeżeli robisz naprawdę dobre materiały, ale nie docierasz z nimi do zainteresowanych – po prostu marnujesz swój potencjał, czas i pieniądze.

Jakie działania podejmujesz?

Przypomnij sobie moment, w którym publikujesz swój ostatni tekst. Twoja praca ląduje w sieci. I co dalej? Co robisz, aby ludzie mogli go przeczytać? Wrzucasz link na fanpage? Wysyłasz mailing? Piszesz do dziennikarzy i innych osób, które publikują ciekawe treści w swoich kanałach?

Jeżeli Twoja strategia content marketingowa nie działa, to czas przyjrzeć się tym działaniom. Prawdopodobnie co druga osoba czytająca ten tekst nie podejmuje więcej niż jednego z wymienionych rozwiązań Jeżeli jesteś w grupie osób, które starają się dotrzeć do odbiorców – zweryfikuj to czy wyciskasz z tych działań 100%.

Dlaczego warto udostępnić Twój materiał?

Istnieje mnóstwo kanałów, w których może pojawić się Twój tekst. Możesz zachęcić do stworzenia wzmianek serwisy internetowe. Możesz zachęcić do udostępnienia osoby zarządzające stronami w mediach społecznościowych, trafić do facebookowych grup, poprosić fanów o udostępnienie na osi czasu i… zrobić jeszcze sporo innych rzeczy. Zawsze jednak musisz zadać sobie pytanie – “dlaczego ktokolwiek miałby to zrobić?”.

  • Kontakt z dziennikarzami. Zbudowanie sieci znajomych dziennikarzy to bardzo skuteczna i długoterminowa inwestycja. I Ty, i oni – wszyscy dobrze wiedzą, że dziennikarze potrzebują treści. Albo je dostaną, albo będą tworzyć je samodzielnie.Jeżeli chcesz skutecznie współpracować z dziennikarzami – zrezygnuj z masowych mailingów. Postaw na personalizację. Pisz tylko do tych osób, które będą zainteresowane tematem omówionym w materiale. Postaw na dopasowanie i zaangażowanie.

    To czy Twój artykuł zostanie opublikowany w zewnętrznym serwisie naprawdę zależy od tego, jak opowiesz o nim dziennikarzowi. Traktuj każdą taką wiadomość jak sprzedaż.Pamiętaj również o administratorach stron na Facebooku. Znalezienie fanpage, którego autor zechce opublikować Twój materiał powinno być naprawdę proste. Nie zapominaj jednak o personalizacji.

 

  • Atrakcyjność i zaangażowanie. Niezależnie od tego, w jakim kanale chcesz się pojawić – zadbaj o to, by ubrać swój materiał w naprawdę atrakcyjną formę. Nie musisz tworzyć tandetnych clickbaitów, żeby zrobić fajerwerki.

    Bazą zawsze jest tytuł i opis artykułu. Najczęściej potrzebujesz jednak czegoś jeszcze. Spróbuj każdy swój materiał opisać w 1-2 zdaniach, które angażują i zaciekawiają. To element, który zamieścisz np. w treści posta na Facebooku..Jeżeli decydujesz się na udostępnienie materiału w grupach – unikaj duplikowania treści. Zawsze personalizuj. Ludzie interesują się tym, co rzeczywiście ich dotyczy. Unikaj “suchych” opisów. Staraj się pisać tak, by wywoływać emocje. Jeżeli piszesz w grupie – nawiązuj do jej tematyki. Tak samo w przypadku dziennikarzy – dopasuj opis do tematyki serwisu i pokaż, dlaczego to materiał ważny dla ich czytelników. Pamiętaj, że serwisy internetowe będą potrzebować także elementów graficznych, aby przedstawić informację o Twoim tekście.

 

  • Zainwestuj w reklamę. Google docenia solidne treści i umożliwia pozyskiwanie ruchu na stronę przez miesiące, a czasami nawet lata. Warto pamiętać o optymalizacji tekstu pod kątem wyszukiwarki. Jeżeli nie tworzysz newsów, a ponadczasowe treści – pamiętaj o odpowiednim nasyceniu frazami. To może być naprawdę dobra inwestycja.Wykorzystaj potencjał mediów społecznościowych unikając sztampowych rozwiązań. Obecnie możesz wykorzystać bardzo dobrą oglądalność Stories na Instagramie. Nawet jeżeli postawisz na bardzo prostą formę, zyskasz przyzwoite wyniki. Publikuj na Facebooku, ale pamiętaj o tym, że nie osiągniesz spektakularnych wyników z ruchu organicznego tworząc post z linkiem. Wykorzystuj różne formy reklamowe. Uwzględnij to, że odbiorcy najczęściej decydują się tylko na jedno działanie – albo wejdą w interakcję, albo przejdą na stronę. Tylko część wróci ze strony i zdecyduje się na opublikuje komentarz pod postem – nie oznacza to wcale, że tekst ich nie zainteresował. Wykorzystuj remarketing. Możesz poszerzyć grono odbiorców wykorzystując naprawdę niewielki budżet reklamowy.

 

  • Kontroluj czas. W zakresie bezpłatnych działań rozsądne podejście do kalendarza naprawdę może istotnie wpłynąć na efektywność. W grę wchodzi godzina, dzień jak i wybrany okres roku.Atrakcyjny real-time marketing może bardzo dobrze się sprzedać. Jeżeli publikujesz informacje niezwiązane z “gorącym tematem” możesz sporo stracić. Pisząc o ochronie prywatności w okresie, kiedy Mark Zuckerberg przechodzi wizerunkowy kryzys w związku z wyciekiem danych będzie strzałem w dziesiątkę.W kontakcie mailowym (np. z dziennikarzami) przetestuj, w które dni Twoje wiadomości mają najwyższy wskaźnik open rate. Publikując w grupach – zwróć uwagę na dzień i godzinę.Poza tym – zwróć uwagę na takie okresy jak:
    – wakacje – dziennikarze mogą wtedy nie pracować, ale z drugiej strony – możesz wykorzystać to, że często będziesz przebijać się w tym czasie przez mniejszy szum informacyjny,
    – ważne wydarzenia – w czasie kampanii wyborczych, po klęskach żywiołowych albo atakach terrorystycznych może być Ci ciężko zainteresować ludzi czymś innym,
    – święta – mowa tu zarówno o Świętach Bożego Narodzenia, Świętach Wielkanocnych, jak też wydarzeniach takich jak Dzień Matki, Walentynki czy Dzień Kobiet. Warto wykorzystać nawiązania do tych świąt w swoich materiałach.

Pamiętaj! Opublikowanie każdego świetnego materiału to dopiero połowa drogi do sukcesu. Ludzie docenią Twoją pracę, ale to Twoim zadaniem jest dotarcie do nich z wartościowym contentem. Pierwszy i drugi krok należy do Ciebie.

Mikroinfluencerzy: płacisz mniej – zyskujesz więcej

Są influencerzy, czyli ludzie, którzy mogą pomóc Ci osiągnąć więcej dzięki swojej popularności w sieci. Są klienci, którzy tworzą recenzje i materiały powiązane z Twoją marką – dzięki rekomendacjom tworzonym przez te osoby możesz pozyskiwać kolejnych klientów – najczęściej ich znajomych. Jest też złoty środek. To mikroinfluencerzy.

Influencer marketing pozwoli Ci na dotarcie do bardzo licznego grona odbiorców. To świetny sposób, natomiast jest dość wymagający pod względem budżetu. User Generated Content to również niezłe rozwiązanie, które wykorzystuje ogromną moc rekomendacji. Problem w tym, że dzięki tym komunikatom docierasz do bardzo niewielkiej i niesprecyzowanej grupy.

Siła mikroinfluencerów wynika z wąskich grup docelowych i silnych więzi z odbiorcami. Rzućmy okiem na prosty przykład. Przyjmijmy, że influencerem jest znana w całej Polsce osoba X, a mikroinfluencerem jest osoba Y, którą zna cały Kraków.

Chcąc sprzedawać swój produkt na terenie Krakowa możemy zainwestować we współpracę z osobą X, która skieruje komunikat do tej części swoich odbiorców, którzy mieszkają lub znajdują się w Krakowie. Możemy też wybrać mikroinfluencera Y. Pozwoli on nam dotrzeć do osób w Krakowie, a jednocześnie współpraca będzie kosztować mniej, bo zapłacimy mu wyłącznie za to, że jest rozpoznawalny w Krakowie – a nie za rozpoznawalność w całym kraju (która w aspekcie biznesowym nie odgrywa istotnej roli).

Proste? Bardzo proste! Oczywiście miejsce zamieszkania to jedno z wielu możliwych kryteriów wpływających na zawężenie grupy docelowej. Równie dobrze mogą być to zainteresowania, zachowania, poglądy i wiele, wiele innych. Nie brzmi przekonywająco? W takim razie przejdźmy do przykładów!

Unilever i współpraca zorientowana na skuteczność

Unilever to międzynarodowa firma, która oferuje przede wszystkim artykuły żywnościowe, środki czystości i podobne. Firma działała wcześniej z influencerami o bardzo dużej rozpoznawalności. Madeleine Boulton – Global Assistant Brand Manager w Unilever – opowiada o tym, że mniej może znaczyć więcej, a duży nie zawsze znaczy lepszy.

Firma postanowiła realizować strategię opartą na współpracy z mikroinfluencerami. Latem, ubiegłego roku, przeprowadzili dla jednej ze swoich marek kampanię, w której stworzyli prosty brief, na podstawie którego ludzie mieli przygotować zdjęcia jedzenia stworzonego przy wykorzystaniu danego produktu. Następnie wybrano 21 najlepszych postów, których autorzy opublikowali swoje zdjęcia na własnych profilach na Instagramie. W ciągu pięciu tygodni, posty stworzone we współpracy z marką zobaczyło około 436 000 osób.

Kluczem jest jednak nie dotarcie do dużej liczby osób, ale stworzenie wysokiej jakości contentu, który zainteresuje i zaangażuje odbiorców. Unilever bazuje na modelu rozliczenia CPE (Cost Per Engagement). Marka ustala z mikroinfluencerami stawkę, którą zapłaci im, jeżeli post wywoła określoną liczbę interakcji. To model skupiony na skuteczności – a nie jak w wielu tradycyjnych rozwiązaniach – na samym podjęciu współpracy. Firma płaci za efekt, jaki wypracuje mikroinfluencer, a nie za fakt podjęcia współpracy. Boulton podkreśla też elastyczność w zakresie ustalania warunków “If the influencer had a good number of followers and I really liked the content, but the price they were asking felt too high, then I’d ask if they could lower the price, which most of the time they did”.

Brand Manager podkreśla również rolę autentyczności w social media (ciasto na zdjęciu opublikowanym przez mikroinfluencera nie musi być tak perfekcyjne jak na zdjęciu zrobionym przez influencera – a to sprzyja domowemu klimatowi) oraz rolę oszczędności, jakie udaje się wypracować przez rezygnację ze współpracy z agencjami pośredniczącymi i z samymi influencerami na rzecz mniej rozpoznawalnych osób.

Zgodnie z wynikami badań przeprowadzonych przez Bloglovin – koszt opublikowania posta na Instagramie w przypadku 97% mikroinfluencerów to mniej niż 500 USD. Podobnie w przypadku blogerów – 87% z nich również opublikuje wpis sponsorowany za mniej niż 500 USD. Na Facebooku 97% z nich nie pobiera za publikację sponsorowanego posta więcej niż 100 USD.

Internetowi influencerzy wychowują nasze dzieci

Autentyczność i ogromny potencjał zasięgowy powoduje, że osoby znane z Internetu mogą wywierać naprawdę duży wpływ na swoich odbiorców. Jeżeli przyjrzymy się temu, jak dużo czasu na kontakt z influencerami poświęcają dzieci – możemy zastanawiać się nad tym czy internetowi celebryci nie mają wpływu na to, jakimi ludźmi staną się ich młodzi odbiorcy. Czy jest to dobry i wartościowy wpływ?

Niestety – od kilku tygodni o wpływie influencerów na młodszą część społeczeństwa nie mówi się bazując na superlatywach. Wynika to przede wszystkim z tego, że w ostatnim czasie w gronie najpopularniejszych filmów na YouTube widniały przede wszystkim tzw. “patostreamy” lub materiały dotyczące tych przesiąkniętych tandetą i nienawiścią sytuacji transmitowanych na żywo.

Kim są i dlaczego stanowią autorytet?

Mówiąc o influencerach często mówimy o bardzo młodych twórcach. Dzieci i młodzież śledzą dziś osoby o podobnych zainteresowaniach. Autorytetem nie jest dla nich już tylko wojenny bohater albo starszy o kilkanaście lat geniusz. W mediach społecznościowych obserwujemy ludzi podobnych do nas. Ludzi, którzy robią to, co my. Autentyczność to jednak tylko jeden z wielu powodów, dla których internetowi twórcy zdobywają uznanie młodych odbiorców.

Dziś autorytet to nie jest osoba o włosach przyprószonych siwizną, doświadczona, z tytułami naukowymi, tylko ktoś, komu ufamy w pewnym zakresie. Jest w tym pewien paradoks – nawet jeśli niektórych może wprawiać w zażenowanie to, co nagrywają i udostępniają influencerzy, nawet jeśli będziemy łapać się za głowę i zastanawiać, jak to możliwe, że ktoś to w ogóle ogląda, to trzeba przyznać, iż posiadają oni pewien rodzaj charyzmy.” – mówi Rafał Oracz, CEO AdNext w wywiadzie dla polskatimes.pl.

Czy jest aż tak źle?

Możemy na pewne zjawiska zwracać uwagę i podchodzić do tego z ostrożnością, natomiast zawsze warto zadać sobie pytanie. Po pierwsze – czy tę falę jesteśmy w stanie zatrzymać? Po drugie – czy faktycznie płynie z tego wyłącznie coś złego?” – mówił o zaangażowaniu w korzystanie z Internetu i mediów społecznościowych Rafał Oracz, CEO Grupy AdNext podczas audycji Czat Czwórki w Polskim Radiu.

Autorzy “patostreamów” rzeczywiście “cieszyli się” ogromną oglądalnością, natomiast to epizod, który zniknął z grona popularnych filmów tak szybko, jak szybko się w nim pojawił. Co więcej – sprawą tych skandalicznych wydarzeń zajęły się media, które nagłośniły problem do tego stopnia, że zadbano, aby osoby odpowiedzialne poniosły konsekwencje swoich działań.

Jednak przyklejanie tej niechlubnej łatki wszystkim influencerom to spore nadużycie. Od wielu lat grono największych twórców na YouTube tworzą osoby prowadzące odpowiedzialną komunikację. Część z nich rzeczywiście robi to z poczucia odpowiedzialności lub odpowiedniego poziomu kultury. Są też tacy, którzy budują dobry wizerunek po to, aby nie stracić zainteresowania firm oferujących współprace.

Świadomi obserwatorzy, inne media, a także marki zdecydowanie reagują na niestosowne zachowania w sieci. W ubiegłym roku najpopularniejszy użytkownik serwisu YouTube – Felix Kjellberg znany jako PewDiePie – opublikował materiały budzące wątpliwości wielu odbiorców, co sprawiło, że marki, które podjęły z nim współpracę (np. Disney) – postanowiły z niej zrezygnować, a media nie przestawały o tym pisać. To ważny sygnał dla osób sądzących, że nikt nie kontroluje treści publikowanych w sieci.

Bartosz Sibiga – prezes Daily Dose of Beauty (DDOB) – w rozmowie z Red Bull bardzo trafnie mówi o tym, kim są influencerzy. “Ważne jest jednak to, że każdy może zostać influencerem i to jest zmiana totalna. Żeby być celebrytą trzeba było być ładnym, wygadanym, śmiesznym albo mieć kontakty. Social media stworzyły możliwości także dla ludzi bez tych cech, by zgromadziły wokół siebie wierną i mocną publikę, utożsamiającą się, liczącą się ze zdaniem i niezwykle zaangażowaną”.

Patostreamy i nieodpowiedzialność powiązane z bardzo dużym wpływem na młodych odbiorców to znaczące zjawisko dla agencji i marek. Współpraca z influencerami często wymaga zaangażowania w odbiór treści, jakie publikują. Powiązanie marki z osobą, która budzi kontrowersje może zakończyć się naprawdę boleśnie, a wybór odpowiedzialnego influencera może być długoterminową inwestycją. Od czego zacząć? Od solidnego researchu.

Sprawdź też, dlaczego influencer marketing jest skuteczny, czy celebryta vs influencer to to samo oraz kogo i jak pozyskiwać do promocji marki.

Jak dzisiaj robić email marketing?

Email marketing nadal jest genialnym kanałem pozwalającym skutecznie docierać do odbiorców. Jednak podobnie jak wiele innych rozwiązań – wysyłanie maili na przestrzeni kilku ostatnich lat zdecydowanie się zmieniło.

Niektóre firmy ograniczają inwestowanie w email marketing. Wskaźnik open rate wygląda coraz gorzej, a maile, które zawsze działały, przestają generować zwrot z inwestycji. W czym problem?

Posłużmy się porównaniem wielu działań w tym obszarze do marketingu na Facebooku. Obecnie podejście naprawdę dużej grupy marketingowców do email marketingu moglibyśmy porównać do facebookowego klikania w “Promuj post” albo do bazowania na zasięgu organicznym. Wykorzystanie potencjału kanału na poziomie godnym politowania. To nie tekst poświęcony złym praktykom, ale przyglądając się statystykom dotyczącym ogromnego odsetka kampanii realizowanych nawet bez wykorzystywania możliwości targetowania łzy ciekną po policzkach. Nie jest dobrze.

Niezależnie od tego, czy masz na sumieniu realizację takich kampanii czy po prostu potrzebujesz inspiracji – w tej publikacji opowiemy o tym, jak dzisiaj robić email marketing.

Jeżeli chcesz poznać także podstawowe zabiegi optymalizacyjne – możesz rozpocząć od lektury naszego innego tekstu o e-mailach. Fragment publikacji Nie, email marketing nie umiera. Zastosuj proste zabiegi optymalizacyjne:

“E-mail marketing nigdy nie gwarantował skuteczności. Nigdy nie był uniwersalnym złotym środkiem i zawsze lepiej sprawdzał się stanowiąc ogniwo, a nie jedyny kanał komunikacji. Jeżeli czujesz, że Twój poziom kompetencji w zakresie tworzenia skutecznych maili jest niski – przygotowaliśmy kilka wskazówek, które powinieneś przetestować”.

Email marketing – strategia

Zanim przejdziemy do rozwiązań, które mogą dobrze sprawdzić się w tym roku, zatrzymajmy się jeszcze na etapie strategii. Po pierwsze – czy Twoje działania w ogóle bazują na strategii? Czy wiesz, w którą stronę zmierzasz i że wybrana ścieżka to najlepsze rozwiązanie? Po drugie – zweryfikuj kilka elementów, które strategia powinna zawierać.

Pamiętaj o lejku sprzedażowym. Jak pozyskujesz leady i co robisz, aby każdy lead zamienić w klienta? Określ budżet i zastanów się nad optymalizacją kosztów – czy jesteś w stanie zrobić coś za jeszcze mniej, aby wycisnąć jeszcze lepszy efekt? Zwróć uwagę na działania konkurencji – działaj lepiej i bardziej oryginalnie. Wykorzystuj segmentację! Nie trać pieniędzy na wysyłanie maili do ludzi, którzy nigdy nie czytają Twoich wiadomości i personalizuj treści tak, aby docenić zaangażowanych odbiorców.

E-mail marketing w 2018

Jeżeli masz już za sobą nasz poprzedni tekst o e-mailach – wiesz nie tylko, że nie umierają, ale ciągle notują progres. 2017 to naprawdę dobry rok dla email marketingu. Mimo braku odpowiednich kompetencji i rezygnacji części firm z tych działań – ogromna liczba marketingowców chce angażować się w te działania. Większość firm deklarowało chęć zwiększenia budżetu. Jednak dynamiczny rozwój sprawia, że prowadzenie tych działań w taki sam sposób może nie być już tak skuteczne. Na co warto zwrócić uwagę w tym roku?

  • Automatyzacja i sztuczna inteligencja

    Słowo “automatyzacja” naprawdę często pojawia się w kontekście tegorocznych (i nie tylko) trendów. Co ciekawe – w przypadku e-mail marketingu mówimy o automatyzacji przede wszystkim w kontekście wywołania jeszcze bardziej “ludzkich działań”.

    Gromadzenie jeszcze większej ilości danych o użytkownikach przekłada się kolejne działania optymalizacyjne – takie jak choćby testowanie skuteczności poszczególnych rodzajów treści czy nawet najbardziej odpowiedniego czasu wysyłki wiadomości – i wielu innych. Segmentacja nadal stanowi podstawę wielu skutecznych rozwiązań.

  • Permission marketing i inbound marketing

    Czyli kolejny krok w kierunku kreowania ludzkiego charakteru komunikacji. Spam sukcesywnie odchodzi do lamusa – a przynajmniej mamy taką nadzieję.

    Klucz to nie tylko pytanie odbiorców o zgodę na otrzymywanie maili (i umożliwienie im rezygnacji z subskrypcji w łatwy sposób), ale także tworzenie wiadomości, które określony segment chce czytać – i jeszcze Ci za to podziękuje!

    Jeżeli chcesz poznać specyfikę marketingu przychodzącego – przeczytaj nasze ABC Inbound marketingu.

  • Kinetic e-mail

    Zmienia się nie tylko warstwa wizualna wiadomości (które coraz bardziej mogą przypominać strony), ale także ich skuteczność. Aktywne przyciski, przeglądanie produktów czy nawet dodawanie ich do koszyków niosą olbrzymi potencjał. Sposobów jest sporo. Niestety – wprowadzenie zaawansowanych rozwiązań nadal może utrudniać płaszczyzna techniczna. Zanim zdecydujesz się na niesztampową formę – koniecznie dowiedz się czy to zadziała.

    Video podbija listy trendów i nie mogło zabraknąć go także w email marketingu. Filmy w mailach powinny być krótkie, rozmiar – relatywnie niewielki, a domyślne odtwarzanie dźwięku także raczej nie wchodzi w grę.

    Oczywiście video to nie jedyna wizualna forma, którą warto wykorzystywać w wiadomościach. Jest ich naprawdę sporo i pewnie omówimy je w innej publikacji. Co ważne – dodawanie wizualnych elementów do maili może przełożyć się na znaczny wzrost CTR i konwersji. Istnieje naprawdę sporo case studies w tym zakresie. Możesz znaleźć je w sieci lub dać nam czas i przeczytać o tym w AdNext.

  • Interakcja

    “To wiadomość wygenerowana automatycznie. Prosimy na nią nie odpowiadać.” odchodzi w zapomnienie. Przede wszystkim w segmencie B2C.

    Używanie języka sprawiającego wrażenie bezpośredniej rozmowy to naprawdę dobry kierunek. Warto zadawać pytania i zachęcać odbiorców do udzielania odpowiedzi. Niezależnie od tego, w jakiej formie mogą to zrobić. Klucz pozostaje bez zmian – to call to action.

  • Mailuj z influencerami

    Niedawno pisaliśmy zarówno o influencer marketingu, jak też o współpracy z mikroinfluencerami. To temat, któremu naprawdę warto się przyjrzeć. Niezależnie od tego, jakim budżetem dysponujesz – możesz stworzyć koncepcję, dzięki której Twój email marketing będzie miał jeszcze “bardziej ludzką twarz”.

  • Konwersja na mobile

    Dokonywanie zakupów (i wiele innych działań, które nazywamy konwersjami) nadal kojarzy nam się przede wszystkim z desktopem. Trend mobile sprawił niespodziankę.

    Użytkownicy zdecydowanie częściej niż dotychczas kupują z poziomu smartfona, a to bardzo jasny znak – kampanie email marketingowe powinny być naprawdę dopracowane w tym aspekcie.

    Podobnie jak w przypadku stron internetowych – długi czas ładowania treści i niski poziom intuicyjności działań prawdopodobnie przełoży się na utratę zaangażowania odbiorcy i fatalny wskaźnik kliknięć.

CTR wygląda bardzo dobrze, ale później jest już znacznie gorzej? Dużo odwiedzających, zero konwersji? To wina copy na twoim landing page’u!

RODO

Podstawy RODO: newsletter i Facebook

Bardzo często trafiają do nas informacje, które budzą ogromne zainteresowanie i niepokój. Śmiało możemy powiedzieć, że od kilku miesięcy RODO jest właśnie jednym z tych tematów. Ciągle nieodkryte, zbudowane z faktów, mitów i dużej dawki niejasności.

Zdajemy sobie sprawę z tego, że sporo osób nadal nie ma pojęcia, czym w ogóle jest RODO – i właśnie im dedykujemy tę publikację. Wielu ekspertów dzieli się wiedzą na temat szczegółowych zagadnień, natomiast my w tym miejscu chcemy skupić się na pierwszym kroku. Przedstawiamy podstawowe informacje, które pozwolą przejść dalej i poznawać zakamarki rozporządzenia, które od miesięcy spędza sen z powiek.

Czym jest RODO?

W Polsce dotychczas obowiązywała ustawa o ochronie danych osobowych. Od 25 maja 2018 roku zastąpi ją RODO, czyli Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych. Jest to rozwiązanie wprowadzone przez Unię Europejską (stąd też określenie GDPR – General Data Protection Regulation) i będzie dotyczyć wszystkich państw członkowskich UE. Tym samym – stanowi ujednolicenie w zakresie ochrony danych osobowych – ujednolicenie, w którym jednak poszczególne państwa będą mogły wprowadzać określone zmiany.

Kogo będzie dotyczyć RODO?

Jeżeli zastanawiasz się – czy RODO będzie dotyczyć także Ciebie – odpowiedź prawdopodobnie brzmi “tak”. Dla jasności – przedstawimy zakres w najprostszy z możliwych sposobów – czyli odpowiemy na pytanie: kogo nie dotyczy RODO.

Rozporządzenie nie dotyczy oczywiście działań w obszarze nieobjętym prawem UE, a także organów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo (sądy, organy ścigania i podobne) – i przede wszystkim działań osób fizycznych w ramach czynności o czysto osobistym lub domowym charakterze.

GDPR – dlaczego powstało i komu ma służyć?

Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych z założenia ma służyć pełniejszemu realizowaniu prawa o decydowaniu o własnych danych osobowych i zapewniać większe bezpieczeństwo w tym aspekcie. Wbrew pozorom – ma stanowić także ułatwienie dla przedsiębiorców. Unijne rozporządzenie nie jest zbiorem ściśle określonych wytycznych – jego celem jest raczej ujednolicenie podstawowych zasad – a już po stronie firm leży wypracowanie konkretnego systemu.

W treści rozporządzenia czytamy: “Celem dyrektywy jest zharmonizowanie ochrony podstawowych praw i wolności osób fizycznych w związku z czynnościami przetwarzania oraz zapewnienie swobodnego przepływu danych osobowych między państwami członkowskimi”.

Przyjrzyjmy się również podstawowym informacjom dotyczącym RODO na płaszczyźnie popularnych rozwiązań dla marketingowców – e-mail marketingu i Facebook marketingu.

RODO a newsletter

Prowadzenie działań w obszarze e-mail marketingu wymaga wprowadzenia zmian na etapie pozyskiwania nowych odbiorców. Nowe zgody na pozyskanie danych będą wymagały między innymi przejrzystego informowania użytkownika o celu (lub celach) przetwarzania danych osobowych, który powinien być konkretny, wyraźny i uzasadniony prawnie oraz o terminie obowiązywania zgody, której udzielenie musi odbywać się w sposób świadomy i dobrowolny, a warunki należy przedstawić rzetelnie i przejrzyście dla osoby, której dotyczą.

Informacje, które należy podać w przypadku zbierania danych:

  • dane kontaktowe administratora (osoby zbierającej dane),
  • cele przetwarzania danych oraz podstawę prawną przetwarzania,
  • informacje o odbiorcach przekazywanych danych osobowych (o ile są)
  • okres, przez jaki te dane będą przechowywane,
  • informacje o prawie do żądania od administratora dostępu do danych,
  • informacje o prawie do zmiany danych,
  • informacje o prawie do cofnięcia zgody na przetwarzanie danych w dowolnym momencie,
  • informacje o prawie do przeniesienia danych,
  • informacje o prawie wniesienia skargi do organu nadzorczego.

RODO a Facebook

Serwis Zuckerberga z pewnością zaangażuje się w działania mające na celu ochronę danych osobowych i już prowadzi działania informacyjne dla administratorów stron.

“Firmy, które reklamują się za pośrednictwem firm Facebooka, mogą dalej wykorzystywać zarówno platformy, jak i rozwiązania Facebooka – podobnie jak robią to teraz. Firmy są odpowiedzialne za przestrzeganie ogólnych przepisów o ochronie danych osobowych, podobnie jak są zobowiązane do stosowania się do obowiązującego prawa.” – Facebook, Informacje dla firm.

Jeżeli chcesz poznać więcej informacji, a także odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania, przeczytaj informacje o GDPR na Facebooku.